Strona główna

Lizusoślepota selektywna
Wiem, że spór rozgorzał już dawno, ale jak każdy może się wypowiedzieć, to ja też.
Zaczęło się od obywatelskiego projektu ustawy o przywróceniu Święta Trzech Króli - do sali sejmowej z tego powodu (chwilowo, na szczęście) powrócił niegdysiejszy ZChNowiec, teraz PiSowiec, Jerzy Kropiwnicki. Pojawił się tam jako przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. I zaczął - jest to święto stare, ważne, obchodzone przez 9 krajów UE (ale 18 pozostałych - czyli większość - go nie obchodzi, co najwyraźniej prezydentowi Łodzi umknęło; umknęło mu także to, iż kraje świętujące należą - no może z wyjątkiem Grecji - do najbogatszych w Unii), że inni mają więcej dni wolnych z okazji świąt, że Konkordat, że PRL, że Piłsudski chciał tego święta itd. Cudnie, ale po co nam takie licytowanie się, kto ma więcej świąt? MOŻE BY TAK ROZWAŻYĆ, CZY NAS STAĆ? Przydałaby się też konstatacja, że pomimo wyznawania katolicyzmu przez ok. 95% ludzi w RP, mamy wolność wyznania i przymusowe wolne nie powinno być narzucane tym, którzy zwyczajnie nie są katolikami. To po pierwsze.

Po drugie, ja jako zdeklarowany ateista może i tego nie widzę, ale czy naprawdę zwykłemu, szaremu człowiekowi potrzeba tego dnia czegoś więcej niż napisanie kredą na drzwiach "K+M+B+rok" i odwiedzenie kościoła, bo jakimś cudem zawsze 6 stycznia świątynie są pełne? To NIE jest pytanie retoryczne, bardzo chcę wiedzieć czy tak bardzo doskwiera wam, że tego dnia musicie iść do pracy.

Po trzecie, czy to rzeczywiście chodzi o was, drodzy rodacy, czy o podrzucenie paru tac klerowi i pokazanie im, że jest w parlamencie prawdziwie katolicka partia, która wspiera Kościół Katolicki? Może trzeba zamaskować blamaż będący efektem żalu o 300 złotych? Bo Kropiwnicki nie ukrywa, z kim sympatyzuje. A może przy okazji upiecze się jeszcze jedną pieczeń na tym ogniu i dowali Tuskowi, bo to jego rząd będzie się musiał zmagać z faktem, że kolejny dzień nie zapewni budżetowi pewnej sumki. Jakiej dokładnie, to zapewne wiedzą rządzący, bo muszą mieć takie dane. Mało mamy deficytu, i to co roku? Pomachajcie na pożegnanie wizji prawidłowej gospodarki, bo takie działania strzelają jej w stopę. Przy okazji po zysku dostaną też pracodawcy i na samym końcu pracownicy. Ale przede wszystkim oberwie Donaldu Tusku, a potem się go opluje że jest źle (ALARM! ktoś tu naprawdę ma was za idiotów, licząc iż nie zauważycie jego "zasług" w pogarszaniu wam jakości życia i łykniecie jego bełkot jak młode pelikany!), ludzie przestaną go lubić i wybiorą z powrotem PiS, który triumfalnie przejmie rządy, otrzyma absolutną większość i stworzy w końcu IV RP, ostatecznie rozprawiając się z III, komuchami, wykształciuchami, liberałami i innymi wrogami narodu. A co potem? A potem Jadowity Jarek będzie się beztrosko bawić największą zabawką swego życia. Naprawdę liczyliście na to, że go kiedyś obchodziliście bardziej niż narzędzia do osiągnięcia celu? Litości. Ten człowiek to symbol krótkowzroczności i prywaty. Jak dla mnie, najbliższy mu archetyp to staropolski warchoł-Sarmata. Nie, nie poczciwy imć Onufry - taki, co z uporem godnym lepszej sprawy wrzeszczy w Sejmie "veto".
Patrzcie zatem, "konstruktywna opozycja" coś robi! Uważajmy tylko, by to nam bokiem nie wyszło. Ale co tam, to wina Tuska a wy się martwcie. Mały Książę zapewne będzie wam współczuł z fotelika bezpieczeństwa w swoim quadzie...
PS (17.10.08) Sejm w pierwszym czytaniu odrzucił projekt ustawy. Nawiedzony Kropiwnicki zgodnie ze zwyczajem swej formacji opluwa PO i będzie próbował dalej. Proszę bardzo, choć szczerze wątpię w powodzenie tego projektu, jak i w jego sens...


Tagi: religia, polityka, polska, debata, pieniądze, kościół, pis, po
frustratorium 2008-09-23 08:17:16
A jakie jest TWOJE zdanie? skomentuj (0)